|
Nastał czas wiosenno – szkolnych wycieczek. Kolejne klasy wyruszają na krajoznawczo – turystyczne wyprawy. Niektórzy do tych wypraw przygotowywali się od początku roku szkolnego, wpłacając do wychowawców raty. Na dwudniową wycieczkę w dniach 7 – 8 maja wybrali się uczniowie klas VIa, VIc, Vb, Vc, IVb. Opiekunami wycieczkowiczów byli: p. B. Skrzeczkowska, p. M. Stefaniak, p. J. Bryła, p. I. Wierzbicka Trasa wycieczki wiodła nas po obszarach Powiśla, Żuław Wiślanych, Wzniesień Elbląskich i Pojezierza Ostródzkiego. Na początek zaserwowaliśmy sobie ponadgodzinne zwiedzanie okazałego, gotyckiego zamku w Kwidzynie, należącego do kapituły pomezańskiej. Przewodnik oprowadzał nas po kolejnych pomieszczeniach i raczył historycznymi ciekawostkami. Nas najbardziej zainteresowały: wysoki dansker – dawna wieża sanitarna, narzędzia tortur oraz bardzo oryginalne wystawy przyrodnicze z okazami roślin i zwierząt Potrzebowaliśmy trochę czasu, aby dotrzeć do Świętego Gaju – miejsca męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Po raz drugi zabłądziliśmy szukając Raczków Elbląskich. Ale na szczęście udało się i mogliśmy wreszcie stanąć w najniższym miejscu w Polsce (1,8 m p.p.m.).
Pierwszy dzień wycieczki zakończyliśmy zwiedzaniem Wzgórza Katedralnego we Fromborku. Frombork nas nie zachwycił. Trafił nam się przewodnik z zanikami pamięci, bilety wstępu były drogie, a seans w planetarium przypominał nudną lekcję astronomii. Po noclegu i śniadaniu w całkiem sympatycznym schronisku wyjechaliśmy do Elbląga. Tam czekał już na nas statek, którym wyruszyliśmy w pięciogodzinny rejs po Kanale Elbląskim. Dostarczył on nam niezapomnianych wrażeń. Najpierw płynęliśmy po jeziorze Drużno – dawnej zatoce morskiej pełnej wysp i zarośli z gniazdami ptaków. Obserwowaliśmy kaczki, perkozy, czaple i żurawie. Trafiły się nam również baraszkujące wydry i spacerujące po brzegu bobry. Po dwóch godzinach rejsu doczekaliśmy się kolejnej atrakcji. Przed nami pojawiła się unikatowa pochylnia, po której wciągnięto nas razem ze statkiem na wyższy poziom kanału. Nikt z nas do tej pory nie widział statku „płynącego” po lądzie. Wciąganie statku odbywało się pięć razy, bo tyle pochylni wybudowano na kanale. Dzięki tym hydrotechnicznym zabiegom bez wysiadania ze statku „wspięliśmy” się z nisko położonych Żuław na Pojezierze Ostródzkie. Ten oryginalny kanał oglądali razem z nami niemieccy i francuscy turyści. Niektórzy z nas próbowali dogadać się, sprawdzając przy okazji swoje umiejętności z języka niemieckiego. W Ostródzie odbyliśmy krótki spacer wokół krzyżackiego zamku i wzdłuż brzegu Jeziora Drwęckiego. Naszą wyprawę zakończyliśmy pysznym obiadem w ostródzkim zajeździe.
Tekst: I. Wierzbicka Zdjęcia: M. Stefaniak opracował: admin.
|
|